Kochani - myślę nieustannie o blogu, a naprawdę nie mam czasu na sensowny wpis.
Jestem zarobiona, siedzę w przetworach, końca nie widać.
taki urodzaj ogórków, jaki widać :( |
Pogoda masakra, ale ... non stop są grzyby i w dodatku zdrowe, no jakbym miała mało roboty, wiadomo, że M U S I A Ł A M łazić po lesie, uwielbiam.
![]() |
zdjęcie z telefonu, bo okazuje się, że nie sposób dźwigać aparat |
Jeszcze nie spotkałam do tej pory takiej ilości rydzów w tutejszym lesie, są genialne w smaku.
Śmiejemy się z moim mężem, że przechodzimy na wegetarianizm - na śniadanie jajka sadzone, rydze smażone na maśle z cebulką, na obiad zupa grzybowa (z czerwoniaczków, są takie mega chrupiące i borowików, a co? na bogato), pesto z bazylii, bo już jej resztki, na kolację smażone kanie - żyć nie umierać.
A taki oto piękny okaz wyrósł na parkingu, obok mojego auta, przy stodole:
W dalszym ciągu ktoś stale nas odwiedza, co sprzyja ogólnemu rozluźnieniu, brakiem koncentracji na zajęciach, które nie mogą czekać. Najbliższy czas też z gośćmi.
Gwoli jasności - właśnie zrobiłam 10 litrów sosu paprykowego, zw. przez nas ajwarem, zawekowałam; suszy się z 5 kg marchwi w piekarniku, duszą się resztki pomidorów, chodzi oczywiście suszarka do grzybów, a jest grubo po północy.
Jedyną przyjemność wyrwałam dla siebie, wstawiłam dwa wazony słoneczników, bo po wichurach i nieustannych ulewach, połamały się słoneczniki.
Kochane dalie jeszcze kwitną, a ja nie mam kiedy się nimi nacieszyć.
Warzywa suszone i solone (tzw. wegeta), to podstawa przyprawowa do naszych posiłków. Warzywa suszę na bieżąco, co widać po warstwach w słoju. Cebula z przerywania, pietrucha też, liście selera, koper, bo teraz nic już nie mam niestety. Nie pozwalam by coś się marnowało. Wygrałam zresztą jakiś konkurs i dostanę 3 słoiki Wecka (bo 3 miejsce), hurrra !!!
Nie zebrałam jeszcze wszystkich ziół, bo nie mogę się wstrzelić z pogodą :( Moje zioła prowansalskie to jest hicior nad hiciory :)
Jeszcze kilka kadrów i czmycham, pa, pa.
czarnuszka |
krwawnica znad stawu Yeti |
resztki łąki |
Tyle pracy... dobrze, że nasz czas podzielić się z nami swoimi dziełami :)
OdpowiedzUsuńNo czasu nie mam, ale przecież po coś ten blog wisi w sieci.
UsuńDziękuję
O matko kochana, jak pięknie! niby tyle pracy, ale to wszystko nic, w porównaniu z tym ogromem wolności i przyjemności... :))
OdpowiedzUsuńJesień - to kiepska pora roku, wszystko powoli zamiera, mi opada cały wiosenny i letni zapał, tracę energię, której dużo właśnie teraz potrzeba. Ale co tam - czuję tę wolność, o której piszesz, jestem pogodzona z przemijaniem i może dlatego szczęśliwa.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Przetworów mnóstwo przeszło przez Twoje ręce. Zdjęcia piękne już jesień z nich wygląda. Pozdrawiam 😄
OdpowiedzUsuńJuż jesień, ale ten weekend na Mazurach był wspaniały, słoneczny i bardzo letni.
UsuńOdwzajemnione pozdrowienia
Zdjęcia z lasu są magiczne, bajkowe...
OdpowiedzUsuńDobrze, że producenci Smerfów jeszcze nie wiedzą o tej krainie, z całą pewnością powstała by tam kolejna część :)))
Ha, ha, ha :) Tutejszy las jest rzeczywiście wspaniały :)))
UsuńPieknie i apetycznie jak zwykle u Ciebie, a tych grzybkow to bardzo zazdroszcze, tez moglabym na taki wegetarnizm przejsc:) Posylam moc serdecznosci:)
OdpowiedzUsuńRównież moc serdeczności za Wielką Wodę przesyłam :)
UsuńOesu ile grzybufffff. Chciałbym kiedyś zawitać w Twoje strony i focić, focić, focić.
OdpowiedzUsuńNo to zapraszam, też lubię focić.
UsuńZdjęcia obłędne!!!
OdpowiedzUsuńJa w tym roku jakaś wyluzowana jestem w kwestii przetworów, jak nie ja :)
Na grzybki ślinka leci...
:)
UsuńA ja już nie mam tyle siły, a jeszcze całkiem niedawno góry przenosiłam, ha, ha :(
Taki wysyp grzybów prędko się zapewne nie powtórzy, dlatego trzeba zbierać, póki są i to zdrowe.
Pozdrawiam
U mnie w tym roku nieurodzaj okropny... :( ani owoców, ani warzyw... pogoda mnie pokonała: najpierw późne przymrozki, potem bezustanne deszcze... nie urodziło się prawie nic...jest mi tak dziwnie bez roboty przy wekach, a nie chcę kupować, bo ani nie znam dobrego źródła, ani nie będzie to zupełnie ekonomiczne. Pozdrawiam, jestem pełna podziwu dla Twojej pracowitości i poczucia estetyki :) dobre oko ;)pozdrawiam- rękodzielniczka Viola
OdpowiedzUsuńUmknął mi Twój komentarz, odpowiem później, bo z tel. nijak nie idzie. Sorki
UsuńViola - tu, na Mazurach, majowe przymrozki też były, a potem bodajże 4 czerwca, masakra; u mnie jakoś szczęśliwie nic szczególnie nie podmarzło. Lipiec był zimny, ponoć najzimniejszy od 13. lat. I też stale deszcz, mokry rok. Ogród warzywny to bdb. kawałek ziemi i warzywa są dorodne. Oczywiście zdarzają się niespodzianki, ale uprawa ziemi uczy pokory; nie można mieć wszystkiego naj, naj, naj.
UsuńDziękuję za słowa uznania.
Pozdrawiam serdecznie
Prawdziwa wiejska gospodyni. Pełną gęba. Gratuluję!
OdpowiedzUsuńDzięki Ewuniu :)
UsuńZ ogromną przyjemnością posiedziałam u Ciebie. ty zapracowana i zabiegana w galopie wstawiająca zdjęcia, a nawet nie wiesz pewnie, jaki czar rzuciłaś tym postem i takim mega sielski klimat rozlałaś :))))
OdpowiedzUsuńTak to już jest, że aby ktoś mógł cieszyć oczy i duszę to ktoś inny musi się narobić :D
pozdrawiam :)
:) dzięki wielkie.
UsuńUściski
I ja Cię mocno ściskam :)
UsuńOjej , ile przetworów !!! Prawdziwa przetwórnia Jolando u Ciebie . U nas nie ma dużo grzybów ,a rydzów dawno nie zbierałam. Takiej ilości nie widziałam nigdy , gratulacje. Jak zwykle cudne fotki. Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuńDzięki Maryś.
UsuńDobry rok dla grzybów to i rydze się pokazały, po raz pierwszy w naszym lesie :)
Uściski
Jolu, czym traktujesz ogórki, że tak pięknie Ci rosną?
OdpowiedzUsuńDziś też obłowiłam się w lesie, kosz borowików przyniosłam:-) pozdrawiam serdecznie.
Marysiu - z ogórkami to ja mam kolejny rok jazdę, właśnie nie mam na nie patentu. Od kilku lat to samo - przy największym wysypie marnieją w ciągu tygodnia, jak zaraza na gruntowych pomidorach. Mój sposób siania na kilka rzutów z odstępem tygodnia nie sprawdza się, szlag je trafia w jednym czasie. I choć ogórki w tym sezonie były przepyszne i objadaliśmy się nimi do woli, to na przetwory było mało. Miałam sałatkowe w tunelu, w gruncie i swoje plonowały, ale poza tym kiepsko. Obiecałam sobie w przyszłym sezonie wysiać około 1 maja i je zabezpieczyć przed ew. Zimnymi Ogrodnikami, może wcześniejszy siew, to wcześniejszy zbiór plonów i większe prawdopodobieństwo na dobre owocowanie, sama nie wiem.
UsuńTo, co Maryś widzisz na zdjęciu, to są zebrane maciupeńkie ogóreczki z już zmarniałych krzaków. Mają wielkie wzięcie te korniszonki, ha, ha.
Chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach ogórczanych, może coś razem wydedukujemy, co?
Tych borowików to zazdroszczę, no żeby aż kosz !! W naszej najbliższej okolicy to nie są jakieś specjalnie grzybowe lasy, dużo mokradeł i bagien, ale uwielbiam tu łazić i zawsze coś przyniosę, a ten rok wiadomo, że jest wybitnie grzybowy, to i u nas pełno.
Pozdrawiam cieplutko
Nadrabiam zaległości na zaprzyjaźnionych blogach,u ciebie zachwyciłam się przepięknymi zdjęciami , a to pierwsze boskie,Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńDziękuję i również serdeczne pozdrowienia, z jesiennych, chłodnych aczkolwiek słonecznych od dłuższego czasu Mazur
UsuńAz mi sie zakrecilo w glowie tyle roznosci narobilas i ciagle jeszcze nie widac konca! piekne zdjecia! a grzybow wszedzie w brod, bylam trzy dni na Mazurach , wlasnie wrocilam i multum ludzi z niezliczonymi koszami stalo przy drodze a grzybow w nich niesamowita ilosc!
OdpowiedzUsuńBukiety robisz takie sliczne!!! pozdrawiam serdecznie
Grażynko - zrobiło się chłodno i grzyby już się kończą.
UsuńKwiaty to moja miłość.
Uściski
Pyszności szykujesz, aż się chce zabrać do roboty. Ja w tym roku przetworów robię mniej, nie ma kto zjadać.
OdpowiedzUsuńPięknie wyglądają Twoje bukiety w tych wspaniałych dzbanach i zazielenionej, glinianej doniczce.
Podobne gusta do starych rupieci?
UsuńPodziękowania i pozdrowienia
Ach... Pięknie... I tyle.
OdpowiedzUsuńGaju - aż tyle :)
UsuńAle śliczne zdjęcia jesieni, i kompozycje dekoracyjne, pozdrawiam!!!
OdpowiedzUsuń:))) Pozdrawiam i ja serdecznie
UsuńGrzyby? Az tyle, tu nic,zero, null:) masz co przerabiac:)
OdpowiedzUsuńPrzepiekne zdjecie dalii!
Zachwycające zdjęcia, baśniowe. Bardzo inspirujące. Mam nadzieję, że znajdziesz więcej chwil tylko dla siebie. Życzę Ci tego. Serdecznie pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńRobisz rewelacyjne zdjecia, a jak Twoje przetwory są również doskonałe to marzę by ich spróbować. Zazdroszczę motywacji do pracy, sama wybrałam się niedawno na grzyby, ale szybko wymiękłam. Chociaż mam wrażenie, że w tym roku jest naprawdę wysyp.
OdpowiedzUsuństunning images, fairy tales. very inspiring. I hope you find more moments just for yourself. I wish you that. best wishes
OdpowiedzUsuńหนังออนไลน์
Ogóraski w słoiczkach tak pięknie wyglądają...
OdpowiedzUsuńJak zwykle u ciebie przytulnie i domowo. Dobrze, że macie swoje smakołyki, teraz się napracujesz, ale póżniej bedziesz korzystałą ze smakiem:D I jak tu gości nie mieć :D Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNapatrzeć się nie mogę...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ewa
Domowe przetwory są najlepsze! Zawsze zabieram przetwory mojej mamy do akademika jak wracam na studia :)
OdpowiedzUsuńChyba z pracami już się uporałaś..? Zaglądam w odwiedziny, a tu żadnych nowin z gospodarstwa... Zostawiam pozdrowienia
OdpowiedzUsuńThanks for sharing this blog its very informative and useful for use.
OdpowiedzUsuńทางบ้าน