jo-landia

Odgruzowujemy je powolutku, głaszczemy każdą cegłę, kamień, z namaszczeniem podchodzimy do nadgryzionej
zębem czasu deski, belki czy okucia.
Nie jest naszym zamiarem stworzenie skansenu, ale marzymy o stworzeniu własnego, niepowtarzalnego miejsca,
gdzie chętnie będzie wpadać nasza dzieciarnia z wnukami, nasi przyjaciele.
Gdzie przydomowy warzywniak roztaczać będzie zapach ziół i kopru, gdzie dzieciaki będą mogły biegać na bosaka
(a uwielbiają !) i zrywać owoce prosto z sadu;
gdzie wiejski ogród będzie przypominał moje dzieciństwo z Podlasia, w którym nie zabraknie malwy, niezapominajki,
smagliczki, floksów, goździków brodatych, etc.
Będę zbierała grzyby, robiła przetwory, nalewki, ... a w międzyczasie dekoracje ślubno-weselne, bo bez tego jednak
nie potrafiłabym żyć.

wtorek, 19 lutego 2013

Plotę i plotę ...

Dzień dobry.
Trochę z zaległości, coś, co mnie pochłaniało, a zaczęło się od Wielkiej Orkiestry, na którą tkaliśmy kryzy do bukietów, bo materiału kwiatowego mało, a bukiety miały być wypasione. Kryzy przygotowywałam z sąsiadami - jeśli kogoś interesują - klik

Nawiasem mówiąc od kilku lat biorę udział w akcji charytatywnej przygotowywania bukietów na finał w TVP dla gości Owsiaka, zakład produkcyjny mojego męża zamienia się w wielką pracownię florystyczną.
Mamy koleżankę specjalistkę od kryz, szczególnie umiłowała sobie druty techniczne, z których plecie cuda. Na WOŚP-ie sprzed dwóch lat uplotła z drutu i srebrzystej włóczki parasolkę, udekorowała kwieciem ... zakochałam się, nie tylko ja, bo nawet kamerzysta z TV robił zbliżenia, oddalenia i kokietował bukietem telewidzów. Zdjęcie bukietu ciut robocze:


Jakoś nie było okazji bym naumiała się tej sztuki zaplatania, ale przed 21. finałem w styczniu przyjechała do mnie owa koleżanka wcześniej i próbowałam plątać pod jej pieczą. Finalnie uplotłam podobny bukiet.






Po Orkiestrze wyciągnęłam koleżankę na Mazury i tu, pod jej okiem, popełniłam paterę, a że zupełnie nie w moich klimatach, chętnie podarowałam ją znajomej.
No i się zaczęło od drutu, poprzez siatkę hodowlaną do toczonego drewna. Powstały klatki, patery, świeczniki.




Od nowa chłonę blog Jagodowy Zagajnik . To Ita otworzyła mi oczy i umysł na fantazje. Tak powstała patera piaskowa ze znicza ozdobnego (prawda, że nie widać, że to plastik?) i ceramicznej podstawki. Druga patera wygląda jakby była z blachy pobielonej, a jest z plastikowej podstawki cmentarnego wazonu i drewniane jtralki .
Świecznik z elementów starego żyrandola, podstawka z Brico.




Ogólnie lubię klosze w kuchni, bo przy tak licznej rodzinie stale trzymam w pogotowiu jakieś kanapki, zieleninę,  jedzenie musi być na wierzchu, nie w lodówce, żeby było skonsumowane. Poza tym jeden je wcześniej, drugi później,  produkty nie wysychają.  A okres letni na siedlisku, gdzie muchy są nie do opanowania?
Miałam kiedyś śliczne szklane, ale kruche były, ha, ha. Używam plastikowych mniejszych i pokryw większych, bodajże propylenowych, do przechowywania tortu. Mniejsze powlekłam siatką hodowlaną, dodałam uchwyt końcówki karnisza lub in., nabrały elegancji i wyglądają niczym szklane. Ale co się drutów nakręciłam, to moje. Propylenową okleiłam (klejem z pistoletu na gorąco) serwetką bawełnianą, gipiurą, koronką - i już nie bije po oczach gołym tworzywem.



 
 
Jesion, który musieliśmy wyciąć, zamieniamy w ciepełko, ale zrobiłam z jego cudnej, porostowej kory wianek dla potomnych. W sąsiedztwie drugi z kory sosnowej.







Nasze ogławione wierzby strażniczki wjazdu na siedlisko. Choć czytam w necie różne opinie na temat ogławiania, to śmiem twierdzić, że w takiej formie będą one bezpieczniejsze.



W drodze przez pole od sąsiadów wyłania się nasze siedlisko:




I jeszcze mój mały Pałacyk Zimowy o zmierzchu:



I tawułka w słońcu na tle stodoły:


Drugi dzień śnieży, jednostajnie, bezgłośnie lecą z nieba płatki, dzień i noc. Jest pięknie. I cisza, jedwabista, aksamitna, absolutna, kojąca, balsamiczna.

Mam nadzieję, że mnie nie zasypie i odezwę się przed wiosennymi roztopami.

Kochani - dziękuję za komentarze, miłe słowa, wsparcie. I już mam siłę na odśnieżanie.

jolanda



 

14 komentarzy:

  1. Takie to wszystko piękne że zaraz się rozpłaczę. Te siatki wprost niesamowite. Świecznik i cała reszta. Ach.....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Patera boska, i klosze super, ale wieńce mi się najbardziej podobają, i ten wasz narożnik!Ślicznie się urządzacie:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie coraz piękniej i ciągle jakieś inspiracje. Ja już w piątek zobaczę Mazury:)) Pozdrowienia i buziaczki.

      Usuń
  3. ach.......
    bo cóż można więcej napisać :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anetko - skomentowałam pod poprzednim postem.

      Usuń
  4. Klosze - nie szklane, a z samego drutu podobają mi się jako pomysł zabezpieczenia kwiatków przed kotami - ale chyba się za nie nie zabiorę tak szybko ;)
    Te bukiety są naprawdę ładne, takie niestereotypowe, super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ...patrząc na panującą u ciebie zimę dopiero rozumiem co to znaczy przytulaśnie...

    ...pozdrawiam...
    ...chorodupek...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje wszystkie prace są godne podziwu dla mnie. Wsyzstkim się zachwycam, jak i przedostatnim zdjęciem. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co? No wiesz co ... jestem totalnie zachwycona !

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne :) wianuszki z kory uwielbiam :) zasypało nas kochana, próbowaliśmy cię odśnieżyć aleśmy się zakopali, dryndnę do sołtysa co by cię odśnieżył :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Plecionki przepiękne. Ja zakochałam się w tych drucianych kloszach. Patera niesamowita.
    A florystyczne dzieła, och wianuszki z kory wpadły mi w oko, może odważę sie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jolando, artystką jesteś i basta ! zachwyciłam się wszystkimi przedmiotami ale najbardziej "parasolkami" z kwiatami. Serdecznie pozdrawiam !
    Ania z Siedliska

    OdpowiedzUsuń