jo-landia

Odgruzowujemy je powolutku, głaszczemy każdą cegłę, kamień, z namaszczeniem podchodzimy do nadgryzionej
zębem czasu deski, belki czy okucia.
Nie jest naszym zamiarem stworzenie skansenu, ale marzymy o stworzeniu własnego, niepowtarzalnego miejsca,
gdzie chętnie będzie wpadać nasza dzieciarnia z wnukami, nasi przyjaciele.
Gdzie przydomowy warzywniak roztaczać będzie zapach ziół i kopru, gdzie dzieciaki będą mogły biegać na bosaka
(a uwielbiają !) i zrywać owoce prosto z sadu;
gdzie wiejski ogród będzie przypominał moje dzieciństwo z Podlasia, w którym nie zabraknie malwy, niezapominajki,
smagliczki, floksów, goździków brodatych, etc.
Będę zbierała grzyby, robiła przetwory, nalewki, ... a w międzyczasie dekoracje ślubno-weselne, bo bez tego jednak
nie potrafiłabym żyć.

piątek, 4 listopada 2011

Samotny grób


W drodze

Ruiny pobliskiego siedliska z grobem, jak widać b. zadbanym, bo nawet liście zgrabione. Gospodarz niemiecki zastrzelony po wojnie, przez Rosjan.
Miejsce b. urokliwe, nostalgiczne, smutne, zarośnięte; latem nie sposób znaleźć grób.
Rozglądałam się b. długo wokół dorodnych drzew i nieokiełznanego buszu ... miałam smętne przemyślenia co po nas zostaje, co zostaje po tym, co kochamy ... i jednocześnie wielka radość w sercu, że nasze siedlisko zaczyna żyć ...









Pozdrawiam ciepło, jesiennie, słonecznie ...
- jolanda

2 komentarze:

  1. Piękne, tajemnicze miejsce... a na ostatnim zdjęciu cudna róża, jedna, ostatnia, jesienna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że Twoje Siedlisko tętni życiem. Piękne zdjęcia, smutek i nostalgia chwyta za serce..
    Buziaki przesyłam

    OdpowiedzUsuń