Tematyka seminarium była dla nas niespodzianką, ale nie dla
Moniki Bębenek , która z Magdaleną Birulą-Białynicką z opolskiej szkoły Kwitnące Horyzonty przygotowały misterny plan zajęć.
Nie zaskoczył nas temat sztuki współczesnej, nawet kierunek postmodernizmu (coś tam się obiło o uszy), ale biomorfizm, zoomorfizm brzmiało co najmniej nieswojo.
Moniki Bębenek , która z Magdaleną Birulą-Białynicką z opolskiej szkoły Kwitnące Horyzonty przygotowały misterny plan zajęć.
Nie zaskoczył nas temat sztuki współczesnej, nawet kierunek postmodernizmu (coś tam się obiło o uszy), ale biomorfizm, zoomorfizm brzmiało co najmniej nieswojo.
A takie to proste:
BIOS – życie
MORPHE – kształt, postać, wygląd.
BIOS – życie
MORPHE – kształt, postać, wygląd.
Poza tematyką prac mieliśmy totalną wolność działania. Żadnych zakazów, nakazów, podrzucano nam pomysły, ale nie kierowano nimi, nie narzucano nam formy, kolorystyki, nie ganiono, że coś jest niezgodne z kanonami florystyki etc.
Pierwszy dzień.
Po ogólnym omówieniu sztuki nowoczesnej (performance, film, malarstwo, literatura etc.) dyskutowaliśmy odnośnie jej indywidualnego odbioru, po drodze pojawiały się dodatkowe refleksje … Dyskusje powracały codziennie wieczorem podczas omawiania prac i czasem powracaliśmy do tematu, po własnych całodziennych przemyśleniach, dzieląc się konkluzjami z resztą seminarzystów.
Otwieraliśmy się na siebie nawzajem, dyskusje przybierały niejednokrotnie dość ostrą formę, ale nikt niczego i nikogo nie udawał, szczerość czasem wręcz bulwersowała.
Filozofowaliśmy o życiu, przemijaniu, śmierci, o przemijaniu urody kwiatów i cyklach przyrody.
Po ogólnym omówieniu sztuki nowoczesnej (performance, film, malarstwo, literatura etc.) dyskutowaliśmy odnośnie jej indywidualnego odbioru, po drodze pojawiały się dodatkowe refleksje … Dyskusje powracały codziennie wieczorem podczas omawiania prac i czasem powracaliśmy do tematu, po własnych całodziennych przemyśleniach, dzieląc się konkluzjami z resztą seminarzystów.
Otwieraliśmy się na siebie nawzajem, dyskusje przybierały niejednokrotnie dość ostrą formę, ale nikt niczego i nikogo nie udawał, szczerość czasem wręcz bulwersowała.
Filozofowaliśmy o życiu, przemijaniu, śmierci, o przemijaniu urody kwiatów i cyklach przyrody.
Był to efekt zamierzonych działań Moniki i Piotra. Uwolnili nas od schematycznego działania, pobudzili zmysły (ha, jak to zabrzmiało !), wyobraźnię, nie było rywalizacji, omawianie prac było pod kątem – CO CI SIĘ W TEJ PRACY PODOBA ? I koniec – kropka. Reszta była milczeniem, bardzo wymownym.
Dzień pierwszy – BIOMORFICZNY OBIEKT W KRAJOBRAZIE w rozmiarze XXL
Każda z nas znalazła swoje, indywidualne miejsce w przestrzeni siedliska, by tworzyć pracę integrując się z otaczającym światem natury, kontemplując i medytując, w całkowitej ciszy wsłuchując się w bicie swego serca, może rechot żab, może w trele ptactwa.
Idealne, wybrane przez każdą z nas, miejsce, było integralną częścią procesu twórczego, praca albo wtapiała się w naturalistyczny pejzaż, albo pozostawała z nim w kontraście.
Były to miejsca całkowitego odosobnienia, najwidoczniej każda z nas tego potrzebowała do pracy. Kolejne dni spędzałyśmy już coraz bliżej siebie. Zastanawiające.
Jedno jest pewne – te warsztaty zmieniły niektórym światopogląd, nastawienie do życia, nie tylko florystyki.
Ja nie latam teraz z sekatorem i nie wycinam przekwitłych kwiatostanów, żeby było na rabatach „ładniej” - czas życia rośliny jest ograniczony, czy starzenie się nie jest piękne, zmiana formy i barwy; transformacja jest wpisane w jej żywot doskonały. Zrozumiałam to.
Dostaliśmy "powera", nie tylko do tworzenia florystycznego, ale do życia.
I teraz ZADANIE dla WAS.
Proszę zgadywać – co to za kwiat w rozmiarze XXL?
Proszę zgadywać – co to za kwiat w rozmiarze XXL?
Odpowiedź w następnym poście.
![]() |
praca Kasia Kowieska |
![]() |
praca Ewa M. |
![]() |
praca Ewa M. |
![]() |
praca Ewa M. |
![]() |
praca moja - jolanda |
![]() |
praca Kasia Kowieska |
![]() |
praca Kasia Kowieska |
![]() |
praca moja - jolanda |
![]() |
praca Kasia Kowieska |
![]() |
praca Monika Dłużyk Marciniak |
![]() |
praca Monika Dłużyk Marciniak |
Cudeńka :)
OdpowiedzUsuńObstawiam tak.. na pierwszym zdjęciu i późniejszych Rudbekia ewentualnie słonecznik, ale bardziej Rudbekia, kolejne 2,3,4 to czosnek ozdobny, kolejne to bratek.. ale ostatniego, który jest in extenso bajeczny, nie rozpoznaję. Po takim wstępie czekam na ciąg dalszy. Oczy nacieszę :)bo sama tak nie potrafię..pozdrawiam
Cudowne warsztaty i piękne prace:) Czekam na dalszy ciąg:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńAlez cudownosci, czekam na cd. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńHm. Nie wiem. One mogą być wszystkim, chociaż kształtem przypominają w/w. Jedno jest pewne. Wszystkie piękne.
OdpowiedzUsuń