A na blogu zima straszy :(
Kochani - nie mam usprawiedliwienia,.
Po botkach nadszedł czas na sandały.
Gleba rozmarzła, natura gwałtownie ożyła, pracy w ogrodzie po kokardkę, a wieczorem człek pada.
Kilka zdjęć, że i na Mazurach się dzieje ...
Zaczęło się od przebiśniegów, oczywiście z dwutygodniowym opóźnieniem do reszty kraju.
Kochani - nie mam usprawiedliwienia,.
Po botkach nadszedł czas na sandały.
Gleba rozmarzła, natura gwałtownie ożyła, pracy w ogrodzie po kokardkę, a wieczorem człek pada.
Kilka zdjęć, że i na Mazurach się dzieje ...
Zaczęło się od przebiśniegów, oczywiście z dwutygodniowym opóźnieniem do reszty kraju.
Poprzez krokusy do przylaszczek.
Krokusy powoli przekwitają, za to przylaszczki królują - różowe najpiękniejsze.
| tu jeszcze w powijakach |
Ptaki też poczuły wiosnę, świergolą niemożliwie.
Moje uroczysko jeszcze czeka w kolejce na przegląd pozimowy.
Zachwycam się nieustannie bzem koralowym, który tam wyrósł na zmurszałym pniu wierzby, pień zniknął, a obnażone korzenie bzu wiszą prawie w powietrzu.
Pracują owady:
Teraz czekam na cebulice w sadzie. Mąż systematycznie przez zimę przycinał stare drzewa owocowe, w zeszłym roku było pierwsze bardzo radykalne cięcie, w tym sezonie bardziej kosmetyka. Nagie jeszcze korony prezentują się obiecująco.
Zasiałam już groszek pachnący.
Buziaki kochani.