jo-landia

Odgruzowujemy je powolutku, głaszczemy każdą cegłę, kamień, z namaszczeniem podchodzimy do nadgryzionej
zębem czasu deski, belki czy okucia.
Nie jest naszym zamiarem stworzenie skansenu, ale marzymy o stworzeniu własnego, niepowtarzalnego miejsca,
gdzie chętnie będzie wpadać nasza dzieciarnia z wnukami, nasi przyjaciele.
Gdzie przydomowy warzywniak roztaczać będzie zapach ziół i kopru, gdzie dzieciaki będą mogły biegać na bosaka
(a uwielbiają !) i zrywać owoce prosto z sadu;
gdzie wiejski ogród będzie przypominał moje dzieciństwo z Podlasia, w którym nie zabraknie malwy, niezapominajki,
smagliczki, floksów, goździków brodatych, etc.
Będę zbierała grzyby, robiła przetwory, nalewki, ... a w międzyczasie dekoracje ślubno-weselne, bo bez tego jednak
nie potrafiłabym żyć.

sobota, 18 marca 2017

Już prawie wiosennie


Ten tydzień na Mazurach pogodowo był naprawdę świetny. Niby wiało, ale sporo słońca i właśnie wiatru wysuszyło błotniste drogi, nasze rozlewisko nad Czarnym Stawem, pozwoliło wejść póki co na rabaty kwiatowe by je uporządkować po zimie. Coraz rzadziej pompujemy wodę z piwnicy Domku Ogrodnika.
Do robót ogrodowych świetnie sprawdziły się owe rękawiczki grabki (?), które dostałam w prezencie od mojego syna.
Na ogród warzywny jeszcze nie weszłam, gleba jeszcze b. lepka, chcemy zmienić folię na tunelu. Mąż zakończył już przycinanie jabłoni w sadzie, dość radykalnie je popodcinał, z roku na rok coraz mocniej, bo nijak tak od razu przyciąć pół drzewa.
Przyroda ożywa.
Migracje ptaków na niebie, świergot w sadzie i na lipach, klangor żurawi, kiełkują wczesnowiosenne kwiaty, cieszą przebiśniegi (w dalszym ciągu), zakwitła pierwsza przylaszczka w zacisznym kąciku, rwą się do życia miodunki, tulipany, krokusy. Będzie się działo.




pierwsza przylaszczka i pierwsza biedronka

przebiśniegi kąpią się ... w słonecznych promieniach



ciemiernik w pełnej krasie


na miodunkę czekają pszczoły
Na łosie chyba muszę się zasadzić z aparatem, bo jak przepuścić taką okazję? Widuję je notorycznie o zmierzchu na popasie w rzepaku za miedzą. Znam miejsce, z którego wychodzą z lasu i podążają na kolację. Zapewne konsumują i śniadanie, ale jak ja jeszcze śpię. Nie mam planu zasadzki i chyba cierpliwości by tkwić w jednym  miejscu i czekać.


Zmykam, pa.
Wszystkiego dobrego.


mazurek radośnie poćwierkuje na zeszłorocznej malwie

26 komentarzy:

  1. Budzi sie juz przyroda, ja jakos jeszcze tego budzenia sie nie uwidzialam, ale u Ciebie sie budzi! sliczne ciemierniki...a łoś! bomba! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko - przydałby się kumpel do wypraw z aparatem, bo jakoś sama się nie ogarniam :(
      Kiedy wpadasz?
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Pięknie wiosennie u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa, dzisiaj rano był śnieg, na szczęście szybko zniknął.

      Usuń
  3. Już coraz bliżej:) Też czekam z utęsknieniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu mi raźniej, w tym czekaniu ;)

      Usuń
  4. Tak powolutku życie w ogrodzie zaczyna się budzić. Rękawice wspaniałe nie widziałam takich, czy kupione u nas? Wczoraj leciały z południa gęsi krzykliwe,dosłowna nazwa ponieważ słychać je było wyraźnie. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Synowie kupują różności na Aliexpressie, dostałam w prezencie; ja tego nie ogarniam.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. Ja posiałam dwa rzędy rzodkiewki, wsadziłam czosnek i bób. Na razie jest zimno, ale czekam, jak Ty na cieplejsze dni. Zdjęcia są przecudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuch dziewczyna :) Ja jeszcze na warzywnik nie weszłam.
      Czekam jak Ty, ale i tak mam co robić.
      Dziękuję, ściskam

      Usuń
  6. Masz rację, to już wiosna, chociaż jeszcze mrozek nie odpuszcza. Uścisków moc :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna wiosna u Ciebie. Widziałam też klucz gęsi . Może ten sam bo ja z Warmii :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękna wiosna zawitała na mazurskie progi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie, a wiadomo, że "prawie" robi różnicę :(

      Usuń
  9. a u nas dzisiaj leje i to porządnie ale mnie to cieszy bo wody zawsze mi mało. No i można wreszcie pozdejmować zimowe ubranka i liście z rabat tylko ,że chyba będę musiała sobie zorganizować jakiś wielki parasol co by mnie chronił bo przemoczyłam już dwie nieprzemakalne kurtki.W ogóle oddycha się już inaczej. Widziałam gdzieś reklamę tych rękawic i sie zastanawiałam czy zdają egzamin bo ja to niby staram siezawsze coś zakładać na dłonie ale często kończy się tak ,że pracuję gołymi. Zurawi bardzo zazdroszczę. Wody brak to i zurawi nie ma. Całuski wiosenne ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszko - rękawice, jak teraz, spoko, a czy później się do czegoś przydadzą, to nie wiem.
      Na żurawie dawaj do mnie, znudzi Ci się ten klangor po jakimś czasie.
      Od wczoraj też padało na Mazurach. Po południu przestało.
      Widocznie ten deszcz u Ciebie potrzebny, w końcu znasz swoje rośliny.
      Buziaki

      Usuń
  10. Jolu, milej niedzieli, ale w takim otocznie nie jest mozliwe, zeby bylo inaczej:) Cudne zdjecia tych pierwszych wiosennych kwiatkow:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedziela - dzień, jak co dzień, czyli pracowity.
      Dziękuję i ślę pozdrowienia do Ciebie

      Usuń
  11. Wszystkie kwiaty cieszą, ale przylaszczka z biedronką są super. Rękawice mnie bardzo zainteresowały, pomysłowe. Pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przylaszczki czekają na słońce, bo pąków kwiatowych mają mnóstwo.
      Serdeczności Giguś

      Usuń
  12. U mnie powoli zakwitają przylaszczki ( choć teoretycznie cieplej tu niż na Mazurach) - Twoja naprawdę wyszła przed szereg :-))). I biedroneczka ! Mnie nawet pierwsza mucha cieszy, choć potem to letnia udręka :-). Moje ciemierniki przetrwały pod agrowłókniną - kwitną od listopada. Cieszmy się wiosną ! Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi jakoś do głowy nie przyszło, żeby ciemierniki opatulać na zimę. Kwitną dopiero pod koniec lutego.
      Co do much, też tak mam. A sufit w piwnicy pełen rusałek, jak ruszą do ogrodu, to będzie pewnik, że wiosna ;)
      No to będzie się działo.
      Buziaki Aniu

      Usuń
  13. W tym roku nie widziałam powracających żurawi, może dlatego że więcej przebywam w domu, a tu obserwacje mizerne:-) już miałam przyjemność pogrzebania w ziemi na grządkach, a dziś znowu leje i zimno, eh! w marcu jak w garncu:-) pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
  14. aż miło patrzeć jak wiosennie się zrobiło. W końcu oddech będzie można będzie wziąć pełnią płuc:)

    OdpowiedzUsuń