jo-landia

Odgruzowujemy je powolutku, głaszczemy każdą cegłę, kamień, z namaszczeniem podchodzimy do nadgryzionej
zębem czasu deski, belki czy okucia.
Nie jest naszym zamiarem stworzenie skansenu, ale marzymy o stworzeniu własnego, niepowtarzalnego miejsca,
gdzie chętnie będzie wpadać nasza dzieciarnia z wnukami, nasi przyjaciele.
Gdzie przydomowy warzywniak roztaczać będzie zapach ziół i kopru, gdzie dzieciaki będą mogły biegać na bosaka
(a uwielbiają !) i zrywać owoce prosto z sadu;
gdzie wiejski ogród będzie przypominał moje dzieciństwo z Podlasia, w którym nie zabraknie malwy, niezapominajki,
smagliczki, floksów, goździków brodatych, etc.
Będę zbierała grzyby, robiła przetwory, nalewki, ... a w międzyczasie dekoracje ślubno-weselne, bo bez tego jednak
nie potrafiłabym żyć.

czwartek, 31 lipca 2014

Stara chata - salon brązowy



Brązowy pokój powstawał w pocie czoła.
Plan był ambitny - ma być ładniejszy od Pokoju Białego, który większość gości sobie upodobało.

Stara szafa fornirowana dębem, szlifowana była dwa tygodnie dzień w dzień. Łączenia elementów na "jaskółczy ogon", całe wnętrze fornirowane, łącznie z szufladami. Na bogato. Kawał solidnego mebla.

Komoda, zw. Kwadransem ... no cóż, pomijam szlifowanie, bo to pestka w porównaniu z szafą, ale malując wnętrze wielokrotnie, wielokrotnie zasypiałam w jej czeluściach.


Podłoga oczywiście OSB, ale wymuskane przez sąsiadkę z Twórczego Pola, normalnie niczym posadzka pałacowa.
Tryptyk i jabłoń na szafce Jej autorstwa. Szafeczka stolarska z cudownymi małymi szufladeczkami, uchwyty pozostawione oryginalne, każdy "z innej parafii".

Właściwie mogłabym o każdym drobiazgu epopeję napisać.

Dekoracja z elementów starej kanki na mleko to też historia. Poniewierała się dziurawa i ubabrana w jakichś smarach w oborze od początku naszej bytności, aż któregoś dnia małżonek postanowił wywieść ją na złom. W innych mam zasadzane letnie kwiaty, ale ta się nie nadawała. Jakież było jego zdziwienie gdy przetarł fragment a jego oczom ukazała się tabliczka z nazwiskiem protoplasty siedliska i jego numer statystyczny w mleczarni. Kawał porządnej pamiątki tego miejsca.

Narożnik to całkiem współczesna opowieść. Przyjechał ze stolicy z rozwalonym mechanizmem, ale sąsiadka się zawzięła. Małżonkowi nic w niej nie pasowało i demonstracyjnie kręcił nosem, choć mnie już przestały wzruszać jego opinie. Wystarczyło kilka serwetek bawełnianych z Biedronki i rogówka nabrała charakteru całkiem sielskiego. Do Brązowego pasowała.

Żyrando,l niczym koło sterowe, kupił mąż w klamociarni, urodą nie grzeszył (tzn. żyrandol), ale uparł się (tzn. mąż)... Aga przerobiła go tak, że tylko element koła pozostał, ramiona z pseudobarokowego innego żyrandola pozbawiły go toporności. Abażurki po 25 zł nas nie interesowały, ale w innej klamociarni po 3 zeta nabyliśmy te co widać, kupiliśmy wszystkie dziesięć sztuk, a może jeszcze na coś się kiedyś przydadzą. Za taką cenę nie wybrzydzamy, może z czasem zmienimy im materiał, ale póki co jest OK.

Belki sufitowe nowe, zrobione na stare - nasze eksperymentowanie z farbami, bo Annie Sloan nie na naszą kieszeń, zaowocowały fajnymi efektami.

Okienko to był pierwszy mebel tego pokoju, musiało zostać, mam sentyment do niego. Jeszcze przybył anioł do zawieszenia, też w okienkowej oprawie, nowa praca Agi. Będzie ciekawie korespondował z moim okienkiem.

Remont chaty przystopował, bo i goście, i masę prac w ogrodzie. W sieni  ściany pobielone i terakota na podłodze, jeszcze wszystko bez ostatniego szlifu, ale jest czysto. Do jesieni prace wstrzymane.

Teraz większość woli Brązowy od Białego, cel osiągnięty, cieszy nas to.











































Mam nadzieję, że nie zadręczyłam zdjęciami, choć one i tak nie oddają ogromu pracy, jaki trzeba było włożyć, by osiągnąć taki efekt.

jolanda


PS. Edytowałam post by załączyć do niego zdjęcia komody i szafy przed metamorfozą. Oto one.





 

29 komentarzy:

  1. Pięknie to wszystko wygląda. I jakbym nasze meble widziała... Tylko nasze nadal czekają, żeby się nimi zająć, ale kiedy, kiedy...
    Uściski
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś się doczekają :)
      Nasze też czekały sporo czasu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. jej, ale przepieknie! uwielbiam taki klimat, bo w takich wnetrzach zapisana jest historia. :)
    pozdrawiam ciepło na nowy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubimy, gdy widać tę historię.
      Dziękuję.
      Miłego dnia

      Usuń
  3. Bardzo Wam się udało stworzyć następne piękne, klimatyczne wnętrze. Nie dziwię się, że Wasi goście chętnie Was odwiedzają. Na pewno polubią salon brązowy. Przesyłam pozdrowienia i uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekna metamorfoza! Przyjemnie i klimatycznie. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny efekt mebli uzyskany mnóstwem pracy. Jednak warto było, bo jest cudnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nawet zapomniałam ile to pracy kosztowało ... Czekają następne pomieszczenia, ale do jesieni.

      Usuń
  6. Jak dla mnie to zdjęć jest za mało!!!! Proszę o specjalną galerią dla mnie, ja to się nie mogę na te cudeńka napatrzeć. Szukam TAKIEGO własnie foteli (li), skąd się takie bierze??? Jest akurat taki, jaki mi potrzebny!! A zdradzisz, jak się uzyskuje efekt takiego drewna, jak na desce z kanką???? Ostatno szwendałam się trochę po Twojej okolicy, czy Bezławki to gdzieś blisko?

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak super wyszło. Wnętrze bardzo klimatyczne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszy nas każdy drobiazg :)
      Kochamy ten dom, choć ja wolę swój malutki Domek Ogrodnika.

      Usuń
  8. Widać, że roboty ogrom włożyliście w to wnętrze! Wyszło super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny ogrom jeszcze przed nami :(
      Cieplutko pozdrawiam całą Rodzinkę

      Usuń
  9. Pokój brązowy wyszedł super , z charakterkiem i niepowtarzalny. Udało się Wam tchnąć nowe życie w zniszczone i może zapomniane meble. Pomysł z kanką rewelacja !!!! Wszystko bardzo mi się podoba. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu - dziękuję. Takie Twoje koroneczki dodałyby smaczku, ale gotowe dają radę, póki co na dzierganie czasu niet.
      Kanka to pomysł i wykonanie mojego męża (no czasem zaskakuje ) ! Malowanie dechy to ja z sąsiadką.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Niesamowita praca ale efekt pierwsza klasa -gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  11. uroczy salon Wasz wyszedł. Przytulna i rodzinna atmosfera z niego bije. Tradycje i dbałość o szczegóły. Podłoga mnie zachwyciła. Wyszła kapitalnie! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podłoga, wiadomo, że OSB jest czepliwe, a tu niespodzianka, bo jest wygładzona, iście pałacowa. Wadą jest to, że łączenia płyt są widoczne.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Wszystko podoba mi się bardzo. Ciepełko i elegancja. Oczu nie mogę oderwać. Wszystko tak, jak lubię. A ja płyty zastąpiłam panelami, teraz widzę, że mogłam spokojnie zostawić. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płyty OSB były położone na szybko i zostały na dłużej. W jadalni i kuchni, póki co też położymy panele, bo staramy się zastosować materiały z odzysku. Marzą nam się dechy, ale przecież coś będziemy musieli robić później.
      Serdeczności Antonino

      Usuń
  13. ...bardzo dobrze wiem ile czasu zajmuje samo szlifowanie mebli. Przerabiałem to. Tak patrze i widzę ogrom pracy, ale i efekt końcowy jest piękny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za docenienie :) Miło mi bardzo, jesteśmy łasi na pochwały :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  14. Szafeczka z drzewkiem-zakochalam sie!
    Szalenie lubie, takie kaciki -zaaranzowane. Pieknie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham meble z duszą, klimatycznie tutaj i miło.... kilku mebelkom też uratowałam życie, ale zawsze podziwiam twórczość innych. Pozdrawiam Ola

    OdpowiedzUsuń