jo-landia

Odgruzowujemy je powolutku, głaszczemy każdą cegłę, kamień, z namaszczeniem podchodzimy do nadgryzionej
zębem czasu deski, belki czy okucia.
Nie jest naszym zamiarem stworzenie skansenu, ale marzymy o stworzeniu własnego, niepowtarzalnego miejsca,
gdzie chętnie będzie wpadać nasza dzieciarnia z wnukami, nasi przyjaciele.
Gdzie przydomowy warzywniak roztaczać będzie zapach ziół i kopru, gdzie dzieciaki będą mogły biegać na bosaka
(a uwielbiają !) i zrywać owoce prosto z sadu;
gdzie wiejski ogród będzie przypominał moje dzieciństwo z Podlasia, w którym nie zabraknie malwy, niezapominajki,
smagliczki, floksów, goździków brodatych, etc.
Będę zbierała grzyby, robiła przetwory, nalewki, ... a w międzyczasie dekoracje ślubno-weselne, bo bez tego jednak
nie potrafiłabym żyć.

piątek, 3 czerwca 2011

Domek ogrodnika - metamorfozy

widok z początku lutego 2011



najazd rodzinny początek marca 2011

początek prac - wzmacnianie fundamentów



remont dachu





ocieplanie od środka

wiecha

zejście do piwnicy

lodowisko w piwnicy utrzymywało się jeszcze w kwietniu





zarys antresoli do spania
Do łazienki mamy glazurę z odzysku, nie będziemy wybrzydzać. Dokupiliśmy 2 paczki i przypadkiem kupiliśmy na podłogę fajny gres w postaci starej deski. Lubię takie zakupy, zajęło nam to kilka minut, nie licząc błądzenia do bartyckiego magazynu. Zdjęć póki co jeszcze nie zrobiłam.
Pozdrawiam już weekendowo - jolanda

1 komentarz:

  1. Z przyjemnością dotrwałam od końca do początku i nie mogę się napatrzeć na zdjęcia z tych początków - nieprawdopodobną drogę przeszliście...oby tak dalej - do przodu!
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości

    OdpowiedzUsuń