jo-landia

Odgruzowujemy je powolutku, głaszczemy każdą cegłę, kamień, z namaszczeniem podchodzimy do nadgryzionej
zębem czasu deski, belki czy okucia.
Nie jest naszym zamiarem stworzenie skansenu, ale marzymy o stworzeniu własnego, niepowtarzalnego miejsca,
gdzie chętnie będzie wpadać nasza dzieciarnia z wnukami, nasi przyjaciele.
Gdzie przydomowy warzywniak roztaczać będzie zapach ziół i kopru, gdzie dzieciaki będą mogły biegać na bosaka
(a uwielbiają !) i zrywać owoce prosto z sadu;
gdzie wiejski ogród będzie przypominał moje dzieciństwo z Podlasia, w którym nie zabraknie malwy, niezapominajki,
smagliczki, floksów, goździków brodatych, etc.
Będę zbierała grzyby, robiła przetwory, nalewki, ... a w międzyczasie dekoracje ślubno-weselne, bo bez tego jednak
nie potrafiłabym żyć.

piątek, 9 sierpnia 2013

Poranek na mazurskim siedlisku


 
Wita mnie letni mazurski poranek,
kłaniają się malwy, uśmiecha rumianek,
dzień dobry, dzień dobry - szepcą dalie,
trzymając się oburącz za wąskie talie.
Kobea roztacza swe szerokie ramiona,
w starego muru cegły czule wtulona.
Słoneczniki na baczność w szeregu wojskowym
witają mnie, jakbym gościem była honorowym,
z głową zwróconą do mnie, a może do słońca,
uniżony ukłon składa  rudbekia lśniąca.
Spod parasoli zielonych nasturcje wychylają głowy,
nad nimi rozhuśtany łan maków kolorowych,
miłego dnia życzą zgodnie, całą zgrają ...
nagietki i aksamitki też do nich dołączają.
I onętki pląsające  romantycznie i powabnie,
u ich stóp maciejka powyginana zabawnie.
Złocienie ciepłem słoneczka zalane,
godecje dumne, że same wysiane,
czarna Zuzanna, co uwięziona w starym garze
i śniedek  co zza krat śledzi kolejność wydarzeń;
Groszek, ten przy kratach, dwoi się i troi,
By sprostać oczekiwaniom moim.
Wszyscy kłaniają mi się nisko
łącznie z tykwami i dynią kulistą.
Dzwoneczków dzyń, dzyń dochodzi z oddali,
- pobudka, pora byście nowy dzień powitali -
sąsiedzkie rośliny zganił dzwonek srodze
- prędko, wstawać, szybciutko, na jednej nodze.
Wstyd śpiochy, oczy prędziutko rosą przecierać,
kręgosłupy prostować, głowy ku niebu zadzierać. -
Mijam błękitnookie gigantyczne ostróżki,
i kobaltowe ich kuzynki maluszki,
goździki z upstrzonymi brodami
i lilie barwne,  i bratki z trójbarwnymi płatkami,
i szałwie co rozpierzchły się po rabacie,
trzy dziewanny przy stodole, ale w pełnym majestacie ...
pelargonie w umywalce gaszące pragnienie,
inne pianą wylewające się ze starych wanienek.
Na schodach przycupnął heliotrop w kubełku,
werbena i żeniszek na drabinowym szczebelku,
kocimiętka  od sąsiadki, co rośnie na potęgę,
wonna lawenda, której nie dosięgnę
by uścisnąć serdecznie rękę na powitanie,
bo tkwi na ostatnim szczeblu drabiny przy ścianie.
Begonie już po porannej toalecie,
latria rozsiadła się wygodnie na taborecie,
zaś czarnuszka podparta łokciami o stół, senna,
czeka na kawę, którą dzisiaj serwuje starsza lawenda.
Mieczyk tupnął obcasami na dzień dobry szarmancko,
złożył różom ukłon, po czym mi skłonił się elegancko ...
Aromat kawy i zapach lawendy, zmieszane,
pobudziły i moje zmysły jeszcze zaspane ...
Nabierając tempa zmierzam ku łące,
gdzie skarbnica ziół, traw i kwiecia całe tysiące;
Otwieram ramiona, wyciągam dłonie wysoko,
na palcach staję ... sięgam ku obłokom,
miękko przesuwam je, jak statki płyną,
za horyzontem gdzieś w oddali giną.
Garściami chwytam marzenia promienne,
na smutek, na niepogodę, na troski codzienne.
 

 
Serdeczności ślę
jolanda


 

wtorek, 23 lipca 2013

Lipcowe bukiety

Witam serdecznie.
Będzie post, ale nie wiem kiedy uda mi się pokazać mój pracochłonny ogród warzywny, rabaty kwiatowe i co w naturze piszczy. Dzieje się. Absorbujący letni okres.
Kilka moich bukietów łąkowych, bukiety dzieciaków z mini warsztatów florystycznych, lepiły też w glinie i na kole garncarskim ...
Może umilę troszkę czekanie na obszerniejszą relację tymi fotkami kwiatów:
































 


Miłych wrażeń, odezwę się wkrótce.
Buziaki dla Was, moich wiernych czytaczy.
jolanda
 

środa, 10 lipca 2013

Tęsknię ...

Chwilowo stoliczne dni.
Stoliczna Doda nie zastąpi mi szalonego Randapa psa ogrodniczki, o którym nie zdążyłam Wam napisać a już go nie ma.
Tęsknię za makami, które tak szybko przekwitają ...






Buziaki
jolanda

wtorek, 25 czerwca 2013

Ukwiecone wigwamy

Nie ukwieciły się jeszcze moje wigwamy groszkiem,  niestety. Ale miałam okazję zbudować ciut inne i wyobrazić sobie, jak będą wyglądać moje przy warzywniku.
 
Zupełnie przypadkiem, jak to się mówi na wariackich papierach, trafiłam do Spały by współtworzyć wystawę florystyczną w prezydenckim parku. Bez konkretnego planu i wyobrażenia, taki empatyczny odzew na SOS osoby, której nie da się odmówić. Udało się zwerbować koleżankę Mariolę oraz sąsiadkę mazurską z córką i świeżo poślubionym małżonkiem, by ratować sytuację w organizacji Wianków w Spale.

Silna ekipa, choć jednakowoż zastępcza, była sporo wcześniej od nas  i już tworzyła.

Wystawa plenerowa z kwiatami przy 35 st. C z góry skazana na klęskę. Z probówek natychmiast wyparowywała woda, kwiaty przy wzmożonej transpiracji piłyby bez końca ... Większość kompozycji na wystawie mocno słonecznej, fatalnie reagowały peonie, lwie paszcze, róże itp. żelazne, niezawodne goździki.

Ponieważ wianki to impreza rodzinna, postanowiłyśmy wybrać formy pod kątem dzieciaków. Sprawdziły się wigwamy, do których zostawiłyśmy wejścia, dzieciaki chętnie wchodziły do środka, rodzice fotografowali swoje pociechy, pstrykali zdjęcia rodzinne przy wielkim statku z papieru (pamiętacie ?), huśtawce ogrodowej (byli tacy, co zdejmowali kwiaty i huśtali się, o zgrozo, tego nie przewidzieliśmy), na sesję plenerową załapali się też nowożeńcy.

Choć warunki pogodowe były b. trudne dla kwiatów (po upale burza i silne opady deszczu, dobrze, że bez gradobicia) i po pierwszym dniu nie wyglądały najlepiej, i wiem, że nas, florystów mocno to dotyka, niemniej jestem przekonana, że wystawa była b. udana i kompozycje cieszyły się mało, że zainteresowaniem, to służyły wspólnej zabawie. Myślę, że Spała mile będzie wspominać wystawę florystów, do przyszłego roku, bo ma być to impreza cykliczna.

Najbardziej nasza wystawa spodobała się komarom, zleciały się chyba z całej Polski, naprawdę. Mamy piętno Spały na skórze.

http://tomaszowmazowiecki.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1907734,wianki-spalskie-2013-po-raz-pierwszy-w-spale-odbylo-sie,5869284,id,t,zid.html#galeria

http://www.kulturalnaspala.pl/galeria.html 

Nie sposób nie pośpiewać przy okazji http://www.youtube.com/watch?v=ehW9GUqyCQk

"Piłem w Spale,
spałem w Pile
i to jak na razie tyle! Heeej, o hej...
Znak szczególny mam na ciele,
nie jest to wytatuowany jeleń!"
 
 






 





 

 





 
 
I duże słoneczko dla Was:
 

 
Do miłego
jolanda