Chorowanie to moja jesienna dolegliwość, trzy tygodnie ... maskara, jak mawia moja warszawska sąsiadka.
Po wielomiesięcznej suszy popadało, niemniej to wciąż za mało, grzybów brak; serce chciałoby słońca, rozsądek podpowiada deszcz, deszcz ...
Wczoraj było cieplutko i ciut słońca, chwyciłam aparat i niespiesznie wędrowałam od miedzy do miedzy. I choć lata żal, to trudno nie cieszyć się złotą jesienią.
Rozpierducha przy starym murze. Będzie letnia zadaszona kuchnia i miejsce biesiadne.
Po wielomiesięcznej suszy popadało, niemniej to wciąż za mało, grzybów brak; serce chciałoby słońca, rozsądek podpowiada deszcz, deszcz ...
Wczoraj było cieplutko i ciut słońca, chwyciłam aparat i niespiesznie wędrowałam od miedzy do miedzy. I choć lata żal, to trudno nie cieszyć się złotą jesienią.
Rozpierducha przy starym murze. Będzie letnia zadaszona kuchnia i miejsce biesiadne.
Niedziela - znów słoneczko, trzeba wykorzystać ten czas.
Buziaki
Ale ten mur cudny Już sobie wyobrazam jak będzie pieknie.
OdpowiedzUsuńDzieje sie, dzieje :)
OdpowiedzUsuńZdrówka i pogody :)
Uwielbiam jesienne kolory:) Już jestem ciekawa tej letniej kuchni:)
OdpowiedzUsuńNo teraz już jestem pewna że Pani Jasień i rozpierducha mogą iść w parze, przy akompaniamencie słońca. No i jestem wzięta żywcem.
OdpowiedzUsuńSerdeczności :)
Widzę, że u Ciebie się rozpanoszyła złota Pani Jesień i niech jak najdłużej u Ciebie gości. Pomysł z letnią kuchnią i miejsce biesiadnym jest rewelacyjny. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJak to nie ma u Was grzybów? A u nas - przecież nie daleko - był wysyp, nawet z bobinką pod pachą zbierałam ;-). Plany co do kuchni na powietrzu mamy podobne, ale u nas na razie tylko altanka stanęła - reszta kiedyś...kiedyś....
OdpowiedzUsuńJesienne pejzaże piękne, ale projekt letniej kuchni z miejscem biesiadnym - powalający!!! Już teraz wyobrażam sobie jak pięknie będzie...
OdpowiedzUsuńCo za zapał! Gratuluje, kibicuję, powodzenia w tworzeniu!
OdpowiedzUsuńPięknie... rzadko kiedy udaje mi się zachwycić jesienią :) Dziękuję :)
OdpowiedzUsuńProjekt miejsca biesiadnego jest fantastyczny. Już widać , że będzie urocze. Pięknie. Pozdrawiam ciepło.
OdpowiedzUsuńMiejsce biesiadne urocze, a jesień na Mazurach jak zawsze wspaniała.
OdpowiedzUsuńŻyczę zdrówka :)
W lasach między Pasymiem , Nidzicą i Wielbarkiem było we wrześniu tyle prawdziwków, że znosiliśmy do domu po kilkadziesiąt, a niektórzy setkami. Takiego wysypu najstarsi ludzie nie pamiętają. I to po tym gorącym, suchym lecie, kiedy zdawało się, że grzybnia zupełnie wyschła. Teraz, po przymrozkach rzeczywiście nie ma już grzybów, ale tego września długo nie zapomnę. Nie chwaląc się,mam sto słoików grzybów w marynacie i obdarowuję nimi znajomych. Kolory u nas podobne, uwielbiam jesień.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy ciepło i życzymy udanych biesiad w tym pięknym zakątku.
... trafiłam tutaj przez przypadek... zobaczyłam skraweczek bloga... ale wiem, że będę gościć częściej...a zatem witam i zapraszam również do mnie... grzebyczkowy świat pozdrawiam Jola
OdpowiedzUsuńPiękna ta złota jesień a miejsce do biesiadowania będzie cudne.
OdpowiedzUsuńPrzepiękne jesienne zdjęcia - podziwiam też te z poprzednich wpisów - jestem nimi zauroczona - potrafisz jak nikt inny tak pięknie wyeksponować dary natury - oryginalny projekt zapowiada się bardzo ciekawie - pozdrawiam bardzo serdecznie
OdpowiedzUsuńCudowne zdjecia, jesien w tym roku byla wyjatkowa.
OdpowiedzUsuńO matulu, prawdziwa rozpierducha,a le jak tam bedzie ladniee:)
Czarodziejskich chwil,
OdpowiedzUsuńciepłej rodzinnej atmosfery,
uśmiechów, zdrówka, pyszności na stole,
cudownych prezencików i spełnienia marzeń.
Wesołych Świąt Jolu!