Mam taki galimatias w głowie, że nie wiem od czego zacząć. Tyle do przekazania, że nie ogarniam. Nie czas na refleksje, zdjęcia powiedzą o stanie rzeczy, jak się sprawy mają.
W ogrodzie stale coś się zmienia, nie nadążam. O pieleniu nie wspomnę, bo to syzyfowa praca. Warzywnik kiełkuje ziarnem, truskawki zaczynają się rumienić, w foliaku pomidory zaczęły kwitnąć ... koszenie, koszenie i jeszcze raz koszenie (tu nie ma przebacz !).
Wolny czas spędzam na http://www.forumogrodnicze.info/index.php w poszukiwaniu rozwiązania problemów w uprawie warzyw i kwiatów, bo żal, jak marnieje coś, w co wkładamy całe serce. Założyłam całe ekologiczne laboratorium do oprysków, zaufałam eksperymentalnemu programowi http://www.forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=42&t=73678. W ub. roku wszystko było piękne, do czasu. Pomidory dopadła zaraza, ogórki zmarniały w ciągu kilku dni, gdy zaczął się wysyp.
Maj ma się ku końcowi, ucichły słowicze trele (może za zimno?), zakwitła firletka, margerytka i kuklik zwisły ... i całe łany łubinów (corocznie nie mogę się nadziwować).
To, co minęło bezpowrotnie, ale na szczęście jest godne zastępstwo:


Jak się ma rabatę, z której niezapominajki się wprost wylewają na sad, to obowiązkowo musiał być i bukiet.
Uschły też smardze, których była cała kolonia przy stodole. Niby nasze chyba nie były pod ścisłą ochroną, ale jakoś żal było skonsumować.
Ogarniać zaczęliśmy też uroczysko nr 2, choć jeszcze nie mamy konkretnej koncepcji. Uroczysko pokazywałam wcześniej klik.
Trzeba było się spieszyć by wejść przed pokrzywami. Naturalne korytka z powalonych pni drzew niestety się rozsypują, niemniej obsadziłam je wczesną wiosną tym, co wpadło mi w ręce (niezapominajki, fiołki).
Jestem zauroczona tym miejscem, tylko czy wytrwam w walce z żywiołem pokrzyw?
I bukiet majowy z uroczyskiem w tle:
Uroczysko nr 1 przy wjeździe, z powiększonym stawem, który mianowany już został jeziorem, zaczyna powoli obrastać roślinnością i zasianą trawą. W jeziorze była już inauguracyjna kąpiel i konsumpcja złowionych ryb.
Po każdym deszczu jest zbieranie nowo rodzących się kamieni. Płodna jest ta ziemia.
Na boisku klepisko z gliny, bo nie znaleźliśmy czasu na nawiezienie warstwy ziemi i uzdatnienie jej do obsiania trawą, ale jak jest sucho służy za ćwiczebny pas startowy.
Rabaty kwiatowe żyją własnym życiem, jednoroczne wysiały się same i żal mi było coś zmieniać, póki co nie ingeruję. RABATA drugie zdjęcie - nie wiem co to jest to cętkowane, ale wysiały się oprócz tego maki, maczek kalifornijski, kosmos, czarnuszka, nagietki, godecja - zobaczę jak się późnym latem będzie prezentować rabatka, jak mnie zdenerwuje to na przyszły rok zmienię na same byliny.
Salon brązowy prawie gotowy, ale ponieważ remont dalej posuwa się wolnymi kroczkami, dlatego "prawie", bo to kominy robiono nowe i trza było dziurę nową wykuć, a to to, to i owo i dalej nie na gotowo. To samo z łazienką, prawie gotowa. Ale o tym później, gdy skończy się remont tych pomieszczeń.Będzie z detalami :)
Żal mi tego maja, choć koi nieco nadchodzący czerwiec, a z nim nowe doznania i nowe cuda - jaśmin, peonie, maki, chabry ... już się zapowiadają, tylko czekają na ocieplenie i słoneczko.
Na pobliskim rozlewisku:
A w nowo zasadzonym szpalerze świerczków rodzi się nowe życie:

Obsypuje się kwieciem łąka, wkrótce pewnie ją wykoszą ... dojrzewają poziomki ...
Poobcinany szczypior (na szczęście już mam dymeczkę), posłużył wdzięcznie do bukietu z subtelną firletką i liśćmi żurawki.
Jakoś nie mogę się obejść bez tkania bukietów ...
Wiem, że trochę długaśny ten post, ale mam nadzieję, że dotrwaliście.
Ściskam serdecznie.
jolanda
W ogrodzie stale coś się zmienia, nie nadążam. O pieleniu nie wspomnę, bo to syzyfowa praca. Warzywnik kiełkuje ziarnem, truskawki zaczynają się rumienić, w foliaku pomidory zaczęły kwitnąć ... koszenie, koszenie i jeszcze raz koszenie (tu nie ma przebacz !).
Wolny czas spędzam na http://www.forumogrodnicze.info/index.php w poszukiwaniu rozwiązania problemów w uprawie warzyw i kwiatów, bo żal, jak marnieje coś, w co wkładamy całe serce. Założyłam całe ekologiczne laboratorium do oprysków, zaufałam eksperymentalnemu programowi http://www.forumogrodnicze.info/viewtopic.php?f=42&t=73678. W ub. roku wszystko było piękne, do czasu. Pomidory dopadła zaraza, ogórki zmarniały w ciągu kilku dni, gdy zaczął się wysyp.
Maj ma się ku końcowi, ucichły słowicze trele (może za zimno?), zakwitła firletka, margerytka i kuklik zwisły ... i całe łany łubinów (corocznie nie mogę się nadziwować).
To, co minęło bezpowrotnie, ale na szczęście jest godne zastępstwo:
Jak się ma rabatę, z której niezapominajki się wprost wylewają na sad, to obowiązkowo musiał być i bukiet.
Uschły też smardze, których była cała kolonia przy stodole. Niby nasze chyba nie były pod ścisłą ochroną, ale jakoś żal było skonsumować.
Ogarniać zaczęliśmy też uroczysko nr 2, choć jeszcze nie mamy konkretnej koncepcji. Uroczysko pokazywałam wcześniej klik.
Trzeba było się spieszyć by wejść przed pokrzywami. Naturalne korytka z powalonych pni drzew niestety się rozsypują, niemniej obsadziłam je wczesną wiosną tym, co wpadło mi w ręce (niezapominajki, fiołki).
Jestem zauroczona tym miejscem, tylko czy wytrwam w walce z żywiołem pokrzyw?
I bukiet majowy z uroczyskiem w tle:
Uroczysko nr 1 przy wjeździe, z powiększonym stawem, który mianowany już został jeziorem, zaczyna powoli obrastać roślinnością i zasianą trawą. W jeziorze była już inauguracyjna kąpiel i konsumpcja złowionych ryb.
Po każdym deszczu jest zbieranie nowo rodzących się kamieni. Płodna jest ta ziemia.
Na boisku klepisko z gliny, bo nie znaleźliśmy czasu na nawiezienie warstwy ziemi i uzdatnienie jej do obsiania trawą, ale jak jest sucho służy za ćwiczebny pas startowy.
Rabaty kwiatowe żyją własnym życiem, jednoroczne wysiały się same i żal mi było coś zmieniać, póki co nie ingeruję. RABATA drugie zdjęcie - nie wiem co to jest to cętkowane, ale wysiały się oprócz tego maki, maczek kalifornijski, kosmos, czarnuszka, nagietki, godecja - zobaczę jak się późnym latem będzie prezentować rabatka, jak mnie zdenerwuje to na przyszły rok zmienię na same byliny.
Salon brązowy prawie gotowy, ale ponieważ remont dalej posuwa się wolnymi kroczkami, dlatego "prawie", bo to kominy robiono nowe i trza było dziurę nową wykuć, a to to, to i owo i dalej nie na gotowo. To samo z łazienką, prawie gotowa. Ale o tym później, gdy skończy się remont tych pomieszczeń.Będzie z detalami :)
Żal mi tego maja, choć koi nieco nadchodzący czerwiec, a z nim nowe doznania i nowe cuda - jaśmin, peonie, maki, chabry ... już się zapowiadają, tylko czekają na ocieplenie i słoneczko.
Na pobliskim rozlewisku:
czajka |
czajka w locie |
dostojny żuraw |
A w nowo zasadzonym szpalerze świerczków rodzi się nowe życie:
Obsypuje się kwieciem łąka, wkrótce pewnie ją wykoszą ... dojrzewają poziomki ...
Poobcinany szczypior (na szczęście już mam dymeczkę), posłużył wdzięcznie do bukietu z subtelną firletką i liśćmi żurawki.
Jakoś nie mogę się obejść bez tkania bukietów ...
Wiem, że trochę długaśny ten post, ale mam nadzieję, że dotrwaliście.
Ściskam serdecznie.
jolanda
Przepięknie tam u Ciebie! Uroczysko mnie zauroczyło! Tylko pokrzyw nie zazdroszczę, bo bez roundupu lekko nie będzie... Bukiety cudne...
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne wpisy :-)
Ja u Ciebie, Ty u mnie, ha, ha :)
OdpowiedzUsuńJolu,
OdpowiedzUsuńnapatrzec sie nie moge, na kwiaty, uroczysko, bukiety. Przyrode cala:) Jak tam u Was powalajaco pieknie. I jeszcze w domu-czarujecie. Pozdrawiam goraco.
Aha, mam taka znjamoma, ktora tez probowala hodowac eko-pomidory.Nigdy jej sie nie udalo:(
UsuńU Ciebie kochana też pięknie. Czyż świat nie jest piękny? I różnorodność przyrody na różnych długościach i szerokościach geograficznych?
UsuńKasiu, Katarzyno - nie zniechęcaj mnie.
UsuńOmatulu, ani mi to w glowie.Tylko akurat zgadalysmy sie ostatnio.
UsuńProszę - z banalnych polnych kwiatów takie piękne "Panny Bukietne" tworzysz :)
OdpowiedzUsuńZdjęcia przyrody wspaniałe - szczególnie za serce chwytają moje ukochane pejzaże z wierzbami i niezapominajki...
Patrząc z perspektywy zachwyconego czytelnika, post jest zbyt krótki :)
Oj i mnie za serce jak chwyciły, tak trzymają do tej pory :)
UsuńUroczo! Jak zwykle...Buziaki!
OdpowiedzUsuńUrocza Owieczko - buziaki
UsuńUroczo na tych uroczyskach i w każdym zakątku. A bukiety cudne.
OdpowiedzUsuńSerdeczności przesyłam:)
:)))
UsuńJolu, jak ja lubię te twoje zdjęcia pełne bezbrzeżnej przestrzeni. Tego spokoju i idealnej ciszy.
OdpowiedzUsuńPełne prawdziwej przyrody i niepowtarzalnego klimatu.
Uściski
Marysiu - dziękuję. Ale Ty najlepiej wiesz, jak mi smutno i źle, jak moi synowie i synowe oraz wnuki stąd wyjeżdżają do stolicy. Tam są ich domy. Nasz dom był zawsze gwarny ... ale wybrałam Mazury. W Warszawie bywam b. rzadko, ot, na święta, drugiego dnia uciekamy tutaj. Jestem rozdarta. Ale Mazury skradły moje serce.
UsuńUściski
U mnie też z maja tyle wrażeń i tyle zdjęć ,że chyba nie ogarnę . Był piękny. Ten strumyk niezapominajek po prostu bajeczny. Już kombinuję ,gdzie by u mnie tak mogły się wysiać strumieniem.Jak piszesz , będzie czerwcowe zastępstwo ale to już zupełnie inna bajka. Maj jest tylko jeden. A te bukieciki zachwycające.Biorę sobie na imieniny :-)Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńOj kocham i Twoje klimatyczne miejsce, i Twoje podróże, zdjęcia i relacje. Masz dar, to się czuje. Lubię wpadać do Ciebie, choć nie zawsze zostawiam ślad. Po raz pierwszy przypadkiem wpadłam na Twego bloga i zauroczona byłam zdjęciami z warzywnika, najbardziej rozświetlonymi buraczkami, ha, ha.
UsuńMaszko - możesz wszystkie bukiety zabrać, wszystkiego najlepszego.
Dziękuję Ci . Wirtualnie stoją w moich wazonach a na dodatek dziś otwieram fejsa a tam w "Qrnej Chacie" też Twoje bukiety. No to będziesz miała teraz nalot na nie :-) .Buziaki
UsuńSprawdziłam jaki Qrna chata ma gust :)
UsuńCudowne miejsce, ile przyrody. masz wszystko to, co kocham. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDlatego zatraciłam się w tej miłości :)))
Usuń...i co mam pisać? Szczena mi opadła i potoczyła się pod biurko. Pięknie jest u ciebie a zdjęcia ptaków, mmm. Jakim sprzętem foto robisz tak cudne zdjęcia???
OdpowiedzUsuńNo i masz mnie, ha, ha. Zdjęcia ptactwa robił mój syn, o sprzęcie wiem tyle, że to Canon, ale chyba bardziej wypasiony, bo w spadku od niego dostałam nowszego Nikona.
UsuńDzięki za uznanie.
...a wiesz, że choruję na Nikona. Urabiam Rodzicieli żeby mi wzięli na raty, ale na razie cieniutko to widzę. Może w chwili słabości dadzą się naciągnąć, he he he...
UsuńJolu ! Dotrwałam do końca i ... chciałabym jeszcze !!! Cuda, same cuda ! Piękny ten nasz polski maj ! Uściski. S.
OdpowiedzUsuńJolu ! Dotrwałam do końca i ... chciałabym jeszcze !!! Cuda, same cuda ! Piękny ten nasz polski maj ! Uściski. S.
OdpowiedzUsuńOj tak, tak, piękny, polski maj :)
UsuńPa
cudownie pięknie u Ciebie, absolutnie odpoczęłam sobie przy tym wpisie. Przepiękne uroczyska i bukiety. Taka przyroda to krajobraz, w którym czuję się najlepiej. pozdrowienia i wytrwałości w walce z pokrzywami. Rety ile zupy można z niej ugotować :-)
OdpowiedzUsuńPonoć całkiem dobra ta zupa :)
UsuńZupa jest wyśmienita i ZDROWA. Polecam absolutnie. No i pokrzywa oczyszcza nasze organizmy z toksyn. Smacznego!
UsuńKurcze chyba się skuszę, bo polecała już wcześniej Natalia z Wonnego Wzgórza.
UsuńPotwierdzam, zupą z pokrzyw z dodatkiem selera zajadali się u nas wszyscy - domownicy i goście ;)
UsuńPięknie Jolando mieszkasz , wkoło sielsko i naturalnie. Salon brązowy śliczny. Uroczyska mnie zauroczyły . Znając Ciebie i Twoje wspaniałe pomysły dobrze i ze smakiem je zagospodarujesz . Bukiety robisz cudne !!!! Nie dość że dotrwałam do końca to chciałabym jeszcze więcej. Uściski zasyłam.
OdpowiedzUsuńDziękuję Marysiu, również ściskam :)))
UsuńDługi i...piękny post :)
OdpowiedzUsuńpozdrówki!
Pozdrówki, idę zajrzeć do Ciebie i do kurnika.
UsuńSzkoda, że maj się kończy. Zawsze przynosi dużo piękna i świeżej zieleni. Nie ma to, jak bukiety przygotowane przez profesjonalistkę :) Zdjęcia bajeczne. Wyczuwam nowy aparat :) po zdjęciach ptaków, to poznaję, żurawie niełatwo podejść. Jakie cudne uroczysko tam u Ciebie, a pokrzywy do ekologicznej uprawy jak znalazł. Ja nawet suszę na zimę w wiązkach:) Serdeczności posyłam Jolu :))
OdpowiedzUsuńAntonino - idzie czerwiec z wonnym jaśminem, peoniami. Będzie dobrze, oby słonko wróciło, bo 10 stopni na koniec maja to jakaś masakra. I wieje. A ja palę wieczorem w swojej kozie, bo zimno w chatce. Pa
UsuńNie było trudno dotrwać do końca, bo zdjęcia zjawiskowe, masz oko i rękę ;-)) no i cudne przestrzenie wokół siebie. Portrety krwawnika (?) na deskach zauroczyły mnie. Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuńprzepiękne chwile uchwyciłaś, ja odkąd kręgosłup boli i nie tacham ze sobą aparatu to jakoś mi nie po drodze z łapaniem chwil :) ale chyba jakiś dzień muszę poświęcić i sfocić moje "dzieciaczki" ;)
OdpowiedzUsuńZdjęci dużo jak zwykle piękne. Jeśli chodzi o rolnictwo ekologiczne to wymaga ono bardzo dużo szerokiej wiedzy i duuuużego doświadczenia, zwykle porad udzielają na forach tacy sami fachowcy jak Ci którzy ich tam szukają. Ci którzy naprawdę mają wiedzę na ten temat zwykle są tak zajęci że nie bawią się w fora dla amatorów : )
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy serdecznie.
Zaserwowałaś cudowne migawki ,bardzo romantyczne.Efekty prac są spektakularne!!Gdyby jeszcze chwasty i trawa rosły wolniej byłoby całkiem fajnie...Ja sporo roslin ozdobnych posadziłam na macie i zasypałem zwykłym kamyczkiem i duż ymi kawałkami kory, pomiędzy to jakieś gałęzie korzenie by efekt był w miarę naturalistyczny..Za trawą nie nadążam po prostu...Ściskam i pozdrawiam-aga
OdpowiedzUsuńDotrwałam z przyjemnością ogromną. Z pokrzywami tylko ręcznie, niestety. Miałam tu, oj miałam łan... Jednak dość łatwo je usunąć z korzeniami po deszczu. Jeśli dobrze się pociągnie, to wyłażą metrami!
OdpowiedzUsuńA to ci rarytasik, smardze pod stodołą, u nas chronione, u południowych sąsiadów nie, więc w czasie wysypu zapaleni grzybiarze tam kierują swoje kroki; napatrzeć się nie mogę na Twoje bukiety, ot! tak sobie wyjdziesz na łąkę, nazbierasz kwiatów i już powstają cudności, podejrzewam wręcz, że gotowe projekty już powstają w głowie w trakcie zbierania; wszystko pięknieje, i obejście, i wnętrza, a ten wieszaczek nad kanapą, z kompozycją trzech malunków na elementach drzwiowych zauroczył mnie dokumentnie; pozdrowienia ślę z deszczem.
OdpowiedzUsuńI ja dotrwałam do końca postu, w dodatku z wielką przyjemnością :-). Jolando, u Ciebie istne zielone szaleństwo ! Nie ma to jak majowa zielonośc ! A te łany niezapominajek u Ciebie - wspaniałe ! I bukiety piękne. Ciekawa jestem, ile godzin ma Twoja doba, jak Ty dajesz temu wszystkiemu radę ??? Serdeczne uściski !
OdpowiedzUsuń